Obserwuj ulubione podcasty, słuchaj offline i w samochodzie z CarPlay i Android Auto, i zawsze wracaj tam, gdzie skończyłeś. Wypróbuj za darmo.
Andrzej Bargiel na krótko przed atakiem na szczyt, zrezygnował ze zdobycia himalajskiego szczytu Dhaulagiri. "Ten sezon był bardzo trudny. Zeszła lawina błotno-wodna i do jeziora wpadły seraki lodowe. To jezioro zdegradowało się, morena zniknęła i zalało przejście graniczne między Tybetem i Nepalem, bo pierwotnie planowaliśmy działalność w Tybecie. Później, jak dotarliśmy do Nepalu i ruszyliśmy na Dhaulagiri, to przyszedł cyklon. Spadło prawie trzy metry śniegu w przeciągu trzech dni. To zatrzymało akcję górską. Później spróbowałem się zaaklimatyzować i to się udało, ale na koniec przyszły kolejne opady z dużym huraganowym wiatrem. Ryzyko po prostu było zbyt duże. Czasem po prostu w górach się tak dzieje, że działalność jest niemożliwa i trzeba powiedzieć stop. (…) Jeżeli połączy się huraganowy wiatr z dużymi opadami, to robi się bardzo duże zagrożenie lawinowe i niestety to ryzyko jest za duże. Mieliśmy też takie przypadki w otoczeniu, dochodziły do nas sygnały, że pod Himlungiem zginęło kilkanaście osób, które siedziały w bazie" – relacjonował w Radiu RMF24 skialpinista i himalaista Andrzej Bargiel.