Obserwuj ulubione podcasty, słuchaj offline i w samochodzie z CarPlay i Android Auto, i zawsze wracaj tam, gdzie skończyłeś. Wypróbuj za darmo.
Za mieszkańcami Ukrainy kolejna niespokojna noc oraz poranek. Rosjanie zaatakowali między innymi Kijów i obwód Kijowski rakietami balistycznymi i dronami. "W ciągu miesiąca ta sytuacja bardzo się pogorszyła. Związana jest z reaktywnymi dronami, które Rosjanie wypuszczają. Około miesiąca temu udało im się na jakiś czas po prostu sparaliżować Kijów. Jeżeli wcześniej te alarmy były generalnie w nocy i leciał sznur tych dronów, to ten alarm trwał przez parę godzin i głównie w nocy. Czyli wtedy ktoś szedł do schronu, ktoś nie szedł. To była prywatna decyzja. Teraz od miesiąca w Kijowie mamy te alarmy non stop. Może ich być w ciągu dnia 7 i więcej. Jeżeli reagować na każdy taki alarm, to po prostu będziesz musiał spędzić cały swój dzień, czy może całe swoje życie w schronie, co jest niemożliwe" - przyznał w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim w Radiu RMF24 ukraińskich dziennikarz Ołeh Biłecki.